logo3

Zespół Sabaton jest doskonale znany w naszym kraju. W przeszłości dwukrotnie pojawiali się też w Rzeszowie. W tym roku z kolei byli jedną z gwiazd Przystanku Woodstock. Michał Czajka rozmawiał z basistą kapeli Pärem Sundströmem m. in. o nowej płycie i zmianach w składzie.

Michał Czajka: Nie tak dawno temu fani dostali wasz nowy album „Carolus Rex”. Z jakimi opiniami na temat tego krążka się spotykacie?
Pär Sundström: Jak na razie, wszystkie opinie są super – fani są raczej zgodni, że to nasz najlepszy album. Jesteśmy z tego naprawdę dumni i cieszymy się, że nie zawiedliśmy naszych sympatyków – to dla nas bardzo ważne. Oczywiście zawsze można spotkać fana, który powie ci, że najlepszy był pierwszy album i nic tego nie zmieni, ale my bierzemy pod uwagę zdanie większości.

- „Carolus Rex” jako pierwszy wasz album odnosi się do historii Szwecji. Dlaczego zdecydowaliście się na taki krok?
- Wcześniej rzeczywiście śpiewaliśmy sporo o historii innych krajów i fani często nas pytali, czemu nie opowiadamy w tekstach o własnym kraju. W końcu zdecydowaliśmy, że nadszedł czas i na taki krok.

- Tak jak powiedziałeś, pojawiają się opinie, że to wasz najlepszy album. Jednak śmiem też twierdzić, że „Carolus Rex” jest też znacznie inny od waszych pozostałych produkcji…
- Na pewno masz rację – jest to inny album pod względem muzyki i brzmienia, a wpływ na to na pewno miał też fakt, że producentem płyty był Peter Tägtgren. To naprawdę świetny facet i mogę śmiało powiedzieć, że nigdy nie pracowaliśmy z lepszym fachowcem.

- Fani w Polsce uwielbiają Sabaton. Nie da się ukryć, że popularność w kraju nad Wisłą zyskaliście dzięki utworom „40:1” (opowiadającym o bitwie pod Wizną) i później umocniliście swoją pozycję za sprawą „Uprising” (nawiązującym do Powstania Warszawskiego). Mógłbyś przypomnieć okoliczności powstania tych kawałków?
- Jasne… Pewnego dnia dostaliśmy maila od fana z Polski, który przybliżył nam postać Władysława Raginisa i jego 720 ludzi, którzy powstrzymywali niemiecką armię. To była naprawdę historia, którą bardzo chcieliśmy opowiedzieć. Jeśli zaś chodzi o utwór „Uprising”, to w czasie kręcenia teledysku do „40:1” zostaliśmy zaproszeni do Muzeum Powstania Warszawskiego i tam poznaliśmy historię bohaterskich powstańców. Dzięki temu później zdecydowaliśmy napisać o tym piosenkę.

- Może nie wszyscy wiedzą, ale podjęliście również wyzwanie nagrania kawałka „40:1” po polsku… Domyślam się, że nie było zbyt łatwe?
- Oj tak to było prawdziwe wyzwanie – tak można by to podsumować w skrócie. Wprawdzie nasz wokalista Joakim mówi trochę po czesku, więc dzięki temu rozumie w niewielkim stopniu język polski, ale ogólnie polski okazał się dla nas całkowicie nowym językiem.

- Ostatnie mieliście w zespole małe „przemeblowanie” – pojawili się nowi muzycy. Ma to jakiś wpływ na zespół?
- Jak na razie nie było to jakoś specjalnie widoczne. Ogólnie w Sabatonie na razie nic się nie zmieniło: Joakim odpowiada za całą muzykę, a ja zajmuję się managementem. W przyszłości też z pewnością to głównie my będziemy tworzyć muzykę Sabatonu, bo zależy nam, żeby fani cały czas otrzymywali prawdziwy Sabaton – musimy utrzymywać ducha z przeszłości, a wiadomo, że dla nowych muzyków to trudne.

-

Interesujesz się polską historią?
- Można powiedzieć, że interesuję się historią ogólnie – bez podziału na kraje. Wiadomo, że najbardziej interesuje mnie to, o czym śpiewamy czy też śpiewaliśmy. Jednak ciągle słyszę z różnych źródeł ciekawe wątki historyczne, które niekoniecznie są wspominane w historycznych książkach. Takie „smaczki” są zawsze najciekawsze…

- Jakie są twoje wspomnienia związane z Polską?
- Jak najbardziej pozytywne – w Polsce zawsze mamy świetne koncerty. W waszym kraju zagrałem też koncert, który na stałe pozostał w mojej pamięci i zawsze gdy go wspominał przechodzą mnie ciarki… To był występ na polach pod Wizną z okazji 70 – lecia bitwy pod Wizną.

- Dzięki za rozmowę.
- Również dziękuję i pozdrawiam naszych fanów w Polsce.